Dziś o jednej z niewielu gier, którą odkryłem po wielu latach, a w której zatraciłem się bez reszty. Na pierwszy rzut oka nie jest to pozycja specjalnie odkrywcza, ot zwyczajna sieczka, podana jednak w formie krwawej uczty, od której trudno się oderwać przez długie godziny. Nic więc dziwnego, że „czas młota” odcisnął swoje piętno, przez co uderzenia Ragnara nie sposób zapomnieć. Mowa oczywiście o Rune od studia Human Head.
Zimny nordycki klimat, to sformułowanie najlepiej chyba określa ten tytuł. Mitologia nordycka fascynowała mnie już wcześniej, a to za sprawą Max Payne’a. Rune jest nią przesiąknięty od samego początku. Fabuła przenosi nas w czasy Wieków Ciemności, gdy Wikingowie podbijali zimny i posępny świat, a pogaństwo rządziło niepodzielnie na ziemiach Północy. Wcielamy się we wcześniej już wspomnianego Wikinga Ragnara, który wiódł szczęśliwe życie do czasu kiedy oto nadszedł dzień próby. Bogowie bowiem, a konkretnie Odyn, przewidział dla niego misję uratowania rodzinnej wioski Wotankeld przed złym Conrackiem, pomszczenia śmierci wojowników, w tym jego ojca, oraz, co najważniejsze, ocalenia magicznych runów.
Aspekt Bogów jest w kontekście fabularnym szalenie istotny. Wspomniany Conrack działa z polecenie Lokiego, który wiedząc, że w Wotankeld znajdują się runy Odyna, zrobi wszystko, aby je zdobyć. To wszystko doprowadzi do dnia końca Bogów. Według legendy dojdzie do ostatecznego starcia bogów i gigantów pod wodzą Lokiego. Po zwycięstwie gigantów zapanuje straszna zima – Fimbulwinter, śnieg zasypie wszystko, a ziemię nękać będą potworne mrozy i lodowate wiatry. Tak rozpocznie się Ragnarock.
Rozgrywka obfituje w bardzo zróżnicowane lokacje. Odwiedzimy jaskinie, podziemia, pałac bogini Hel, skute lodem krainy Wikingów, czy górskie fortece krasnoludów. Grafika wciąż zachywca, jak choćby w początkowej sekwencji gry w wiosce Wotankeld widać przepiękny zachód słońca. W jaskiniach z kolei podziwiać możemy pięknie skraplającą się wodę ze ścian, a w górach świeżo spadły, iskrzący się śnieg na wzniesieniach górujących na horyzoncie. To tylko niewielka część kunsztu autorów, który należy docenić.
Na swojej drodze napotkamy różne maszkary, z którymi stoczyć będziemy musieli czasem nierówną walkę. Budzące przerażnie wyposażone w młot krasnoludy, uderzające znienacka maczugą gobliny, czy obrzydliwe szkieletory. W głębinach wody natknąć możemy się na krwiożercze ryby, zaś w śnieżnych zamięciach trafić możemy na bestię zwaną Wendolem.
Motion capture w trakcie walki naszego bohatera, jak na owe czasy, wykonany został bezbłędnie. Czym natomiat walczymy. Jak łatwo przewidzieć, podstawowymi narzędziami mordu, zgodnie z wikińską tradycją, będzie młot, topór i miecz. Mało? Nie ma się co martwić, gdyż należy pamiętać, że na przykład miecz mieczowi nierówny. Ragnar w trakcie walki może używać zwykłego, krótkiego miecza, a może również użyć olbrzymiego, pokrytego magicznymi runami, dwuręcznego miecza. Łącznie wszystkich dostępnych z czasem broni jest kilkanaście.
Warto zwrócić uwagę na malutki wskaźnik określający stan emocjonalny, w jakim znajduje się nasz wojownik, czyli mówiąc dokładniej, czy już wpadł w szał bitewny, czy też jeszcze nie. A co się wtedy dzieje, kiedy taki Wiking, wyposażony w cokolwiek, wpadnie w szał bitewny, a zdarza mu się to stosunkowo często? Błyskawicznie zmiecie wszystko, co niebacznie stanęło mu na drodze do Walhalli. A jeśli jeszcze do tego może użyć na broni magicznych runów… Biada każdemu.
Dystrybutorem gry w Polsce była firma Play It. Big box z grą ukazał się w dwóch zupełnie różnych szatach graficznych i z różną zawartością. Pierwsze wydanie posiadało, oprócz płyty z grą oraz instrukcji, podkładkę pod mysz. W serii Złota Edycja do boxu dodano drugą płytę CD z dodatkiem „Halls of Valhalla” zawierającym: nową ścieżkę dźwiękową, 40 nowych map, nowe style walki. W 2002 roku w serii „Gry bez pudła” ukazało się wydanie w plastikowym DVD boxie, tylko z płytą i książeczką i tym wydaniem jak na razie dysponuję. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zdobyć, któryś z wcześniej wspomnianych big boxów.
Nie pozostało mi nic innego jak powrócić do gry i oddać głos samemu Ragnarowi.
Obroniłem nasz świat. Jestem zmęczony i jednocześnie dumny z siebie. Pomogłem dobrym i sprawiedliwym bogom pokonać Lokiego. Wiem jednak, że to nie była moja ostatnia walka. Zło nigdy nie da wygraną. Loki znajdzie kolejnego Conracka, który stanie się narzędziem w jego rękach. Będę czekał na niego i postaram się spełnić swój obowiązek!
Plusy
- Jakość wykonania elementów gry
- Niesamowita grywalność
- Nordycki klimat
- Animacja postaci
Minusy
- Brak
